czwartek, 12 marca 2015

Założenia dotyczące tworzenia i rozwoju PLD

Założenia:
  •     używanie FHS 2.x jako specyfikacji struktury katalogów,
  •     całkowite odejście od termcap i libtermcap (w PLD nie ma pakietu z libtermcap i samego termcapa; ani jeden pakiet nie jest związany z termcapem),
  •     ujednolicenie gospodarki inet serwisami. W praktyce jest to realizowane poprzez używanie tego co oferuje rc-inetd: jest to bardzo prosty mechanizm, przy tym o wiele bardziej elastyczny od tego, co można znaleźć w konkurencyjnych dystrybucjach,
  •     pełne przygotowanie pakietów do automatycznego uaktualnienia. Pakiety z RH kompletnie nie są na to przygotowane. Przygotowanie to wiąże się to z restartowaniem serwisów przy ich uaktualnieniu, odpowiednim przygotowywaniem procedur uaktualnienia w taki sposób, by umożliwić automatyczną aktualizację nawet przy zmianie plików konfiguracyjnych,
  •     brak nastawienia na używanie tylko wybranych aplikacji w danej klasie (np. wśród MTA i różnych innych usług). Założenie jest takie, że w najprostszej wersji istnieją preferowane pakiety (np. finger daemona), ale w praktyce w systemie ma być to, czego sobie użytkownik zażyczy (w przypadku fingerów jest to już sprawnie przygotowane; jest jeszcze kilka innych grup takich aplikacji),
  •     używanie iproute2 jako podstawowego narzędzia do operowania na interfejsach sieciowych, dzięki czemu np. skrypty startowe z PLD są prostsze i krótsze mimo większej funkcjonalności w stosunku do swoich odpowiedników z RH; inną zaletą jest wsteczna kompatybilność z opisem interfejsów sieciowych z tym, co jest stosowane w initscripts z RH; kolejną cechą skryptów startowych jest to, że -- w zależności od preferencji użytkownika -- mogą one wyświetlać wszystkie komunikaty po polsku,
  •     brak nałożonych z góry ograniczeń co do zestawu pakietów, jakie mogą być w dystrybucji. W praktyce oznacza to, że użytkownik ma do dyspozycji wszystko, co udało się nam zebrać, Jeżeli coś zostanie opracowane i przystosowane do tego, żeby mogło współgrać z resztą pakietów, to znaczy, że komuś było potrzebne, więc może komuś przydać się w przyszłości,
  •     przystosowanie do łatwego przejścia systemu na alternatywne metody autoryzacji (i -- w zależności od potrzeb -- szyfrowania) komunikacji po sieci, jak PAM, czy GSAPI, TSL/SSL... Jest bardzo prawdopodobne, że już w niedługiej perspektywie dużą rolę zacznie tu odgrywać SASL. W praktyce owo łatwe dostosowywanie do np. kerberyzacji systemu jest realizowane także z użyciem rc-inetd, która to platforma ułatwia znakomicie podmianę różnych serwisów na wersje skerberyzowane czy też wykorzystujące inne mechanizmy jak np. socks5 (tutaj jeszcze jest mało zrobione, ale furtka jest szeroko i jednoznacznie otwarta),
  •     uzupełnianie opisów i dokumentacji w różnych językach. W dużej części robi się to niejako przy okazji. Użytkownik może sobie skonfigurować i zainstalować wybrane oprogramowanie ze wsparciem dla preferowanego zestawu języków, np.: angielski i niemiecki czy też angielski i polski (zasoby dla innych języków zostaną pominięte). Tak unikalną możliwość konfiguracji osiągamy dzięki konsekwentnemu oznaczaniu zasobów narodowych makrem %lang() w poszczególnych pakietach.
  •     maksymalna automatyzacja różnych powtarzalnych czynności (dotyczy to zarówno metodologii bieżącej pracy jak i zawartości pakietów).

Wiele założeń wynika bezpośrednio z procedur przygotowywania pakietów, jak:

  •     pakowanie wszystkich plików dokumentacji z użyciem gzip (bzip2 nic w praktyce tu nie wnosi, a dostarcza tylko nowych kłopotów, czego doświadczają od czasu do czasu użytkownicy Mandrake),
  •     separacja bibliotek statycznych w osobne podpakiety *-static (nie każdy tego potrzebuje)
  •     stripowanie bibliotek współdzielonych (debug info w razie potrzeby jest w bibliotekach statycznych).

Pozostałem założenia dotyczą metodologii pracy:

  •     używanie CVS jako usługi służącej do przechowywania bieżących zasobów,
  •     preferowany format źródłowy dokumentacji to SGML/docbook.

czwartek, 8 stycznia 2015

O PLD

PLD to największa istniejąca dystrybucja Linuksa korzystającą z uznanego za standard systemu pakietów RPM - aktualna wersja zawiera ponad 3200 gotowych programów.

To również największy prowadzony w Polsce projekt związany z Linuksem. Mimo iż przy jego tworzeniu biorą udział głównie Polacy, to PLD jest używane na całym świecie - od Australii, poprzez USA i Japonię, na krajach europejskich skończywszy.

PLD jest Wolnym systemem operacyjnym. Jego "wolność" polega na tym, że stworzone w ramach prac nad nim programy rozpowszechniane są wraz z kodem źródłowym na zasadach licencji Open Source (tj. GNU GPL, BSD itp). Dzięki temu każdy użytkownik może go modyfikować oraz dalej rozpowszechniać bez obawy o posądzenie o łamanie prawa i piractwo.

piątek, 20 kwietnia 2012

Co w zamian Ubuntu Unity?

Nie da się ukryć, że nowy interfejs graficzny do Ubuntu - Unity, jest jeszcze niedopracowany. Osobiście mam wrażenie, że autorzy chcąc prześcignąć konkurencję, wyskoczyli trochę za mocno do przodu. Całość jest mocno inspirowana tendencjami widocznymi w aplikacjach na iPad czy Android - przesuwane panele, duże kwadratowe ikony, zawsze widoczny górny pasek, itp. To wszystko jest całkiem interesujące, ale jeśli ma się ekran dotykowy. A mojemu laptopowi i komputerowi stacjonarnemu jeszcze do tego daleko... No i autorzy chyba też sami zapomnieli o jednej z kluczowych idei, które kroczą wraz z małymi ekranami i urządzeniami mobilnymi. W Ubuntu Unity bardzo dużo przestrzeni na ekranie niestety zwyczajnie się marnuje na rzecz niezagospodarowanych pasków. Jakie mamy zatem alternatywy?

Windows 8 czy Ubuntu 12?

W tym roku obserwujemy prace i publikacje dwóch ważnych systemów operacyjnych - nowego Windowsa, następcy Windows 7 oraz najnowszego Ubuntu LTS (long-term support). Oczywiście, udział w rynku i liczba użytkowników są na nieporównywalnie inną skalę w przypadku takiego zestawienia, jednak to właśnie produkt Canonical jest chyba największym linuksowym przeciwnikiem Microsoftu. Tak jest chociażby ze względu na grupę docelową - przeciętnego domowego użytkownika.
Gdy rozpocząłem w marcu tego roku równoległe testowanie tych dwóch ofert na moim notebooku, obydwa produkty były jeszcze w fazie beta, co znaczy, że oczywiście mogą się różnić od tej docelowej wersji, która trafi do mas, ale pomysły i koncepcje możemy już śmiało porównywać. Jakie mam zatem wrażenia?

Aktywne pozycjonowanie naszej strony i jej promocję w postaci kampanii marketingowej PPC prowadzonej w wyszukiwarce Google realizuje firma Thesis. Agencja marketingowa Thesis.pl realizuje kampanie dla klientów z wielu branż już od 10 lat.